…czyli śmierć frajerom!

Tym razem trochę bolesnej prawdy o naiwności Polaków i tzw. “łańcuszkach szczęścia”, którą są IMHO sporym utrapieniem dla wielu użytkowników internetu. W najlepszym wypadku marnują czas i zapychają skrzynki mailowe, w najgorszym narażają na szwank czyjeś dobre imię lub powodują straty (np. uszkodzenie komputera) albo zablokowanie naszego konta e-mail.

Zacznę z grubej rury. Kilka dni temu znowu dostałem (co ciekawe od osoby, której nie znam – to pierwszy element, który wydał mi się podejrzany) maila z dramatycznym apelem o pomoc dla ciężko chorej dziewczynki.

 

Temat: jak możecie to proszę puścić dalej – niestety list jest prawdziwy…..

Michał jest kolegą Marysi z Centrali…

pozdrawiam

Marcin Z*****ski

Użytkownik Michał T****ski napisał:

Jeśli usuniesz ten list… będzie to oznaczać, że naprawdę nie masz serca.

Cześć, jestem 23 letnim ojcem. Ja i moja żona mieliśmy razem cudowne życie.
Bóg pobłogosławił nas także dzieckiem. Nasza dziesięciomiesięczna córka ma na imię Wandzia. Niedawno lekarz wykrył raka mózgu w jej malutkim ciele.
Jest tylko jedna droga, aby ja ocalić … operacja. To przykre, ale nie mamy dość pieniędzy na operacje.
“Epuls” i “Onet” zgodziły się nam pomóc.
Jedyny sposób w jaki mogą to uczynić polega na tym, że ja wysyłam ten list do Ciebie, a Ty wysyłasz go dalej, do innych ludzi. “Onet” sprawdza ile osób dostało list.
Każda osoba, która otworzy i prześle list dalej, do co najmniej trzech osób, podaruje nam 32 centy.
Proszę, pomóż nam!

Ponadto w treści całego maila znajdowało się już 575 adresów e-mail.

Jaka jest prawdziwa natura tego maila? Taki „łańcuszek” to najstarszy sposób spamerów na zbieranie adresów e-mail używanych następnie do rozsyłania niechcianej korespondencji handlowej. Jak to działa? Spamer zbierający adresy mailowe tworzy taką wyssaną z palca wiadomość i wysyła w świat, wie że prędzej czy później wróci ona do niego (mało to razy dostaliście mailem dowcip, który sami wcześniej wysyłaliście do znajomych kilka dni wcześniej?), ale obrośnięta adresami mailowymi osób, do których mail ten był forwardowany – większość użytkowników Internetu nie kasuje list adresowych przy przekazywaniu dalej e-maila.

Dlaczego uważam, że ta wiadomość jest wyssana z palca? Więc tak:

  1. Od kiedy to firmy mogą pomagać tylko w ten sposób? Bzdura!
  2. Od kiedy to polskie firmy płacą w obcej walucie? Bzdura!
  3. Nie ma możliwości śledzenia ile osób dostało sforwardowaną wiadomość – jeśli nie wierzycie zapytajcie się Onetu albo innej firmy zajmującej się marketingiem internetowym.
  4. Czy ktokolwiek z osób, które przesyłają dalej tego maila zadała sobie trud zadzwonienia do Onetu i/lub Epulsu celem sprawdzenia wiarygodności tej informacji? Wygląda na to, że NIKT!
  5. Kim jest nadawca? Jakaś Violag? Dlaczego nie kojarzę jej adresu? Dlaczego nie podpisała się pod mailem? Odpowiedź jest prosta: bo jej nie znam. Po prostu bezczelnie wysyła masowo maile gdzie popadnie. Chociaż taką wiadomość możemy też dostać od jakiegoś naiwnego znajomego.

Mało? Myślę, że wystarczy.

Niestety, są ludzie, którzy za nic mają czyjeś nieszczęście i żerują na współczuciu innych. Niestety, są też ludzie, którzy bez zastanowienia robią co im się napisze – zero pomyślunku, zero analizy treści, przyzwyczajeni do forwardowania do wszystkich krewnych i znajomych oraz do Królika włącznie wszystkiego co wpadnie do ich skrzynki.

Czym to grozi?

  1. Przekazując taką informację dalej narażasz się na śmieszność.
  2. Przekazując taką informację dalej narażasz się na zasypanie swojej skrzynki kupą reklam (począwszy od kredytów w USA, przez świetne oferty z rynku nieruchomości na wydumanych wyspach aż po Viagrę i inne podejrzane medykamenty) a być może także wirusów i trojanów.
  3. Na to samo narażasz swoich przyjaciół i znajomych – ciekawe czy będą Ci wdzięczni…?

Inne łańcuszki

Nokia lub Ericsson lub Siemens (lub inny producent) rozdaje telefony za wysłanie maila do kilku znajomych + kopia do Anny Swelund. Wygląda to np. tak:

 

Drogi kliencie,

Nasz glowny konkurent, Nokia, rozdaje telefony komorkowe poprzez Internet za darmo. Nasza firma Ericsson postanowila przeciwstawic sie ich ofercie. Dlatego tez takze postanowilismy rozprowadzac nasze najnowsze modele telefonow dostosowanych dla klientow szczegolnie zainteresowanych wspolpraca z siecia Internet. Rozprowadzajac telefony za darmo, mamy nadzieje podniesc prestiz firmy i wywolac ogolnoswiatowy oddzwiek. Jedyne co musisz zrobic, to wyslac te wiadomosc 8 przyjaciolom. Po 2 tygodniach otrzymasz telefon Ericsson T18. Jezeli rozeslesz do 20 przyjaciol otrzymasz telefon Ericsson R320.

Pamietaj aby wyslac kopie pod adres: Anna.Swelund@ericsson.com

Kiedy po raz pierwszy dostałem tego maila (a było to chyba z 10 lat temu) byłem nieco bardziej naiwnym użytkownikiem (użyszkodnikiem ;-) ) internetu, ale jednak jakiś wewnętrzny głos kazał mi zadzwonić do Ericssona w Polsce i zapytać o co chodzi – moje wątpliwości obudził w szczególności wyjątkowo prymitywny język, który raczej sugeruje autorstwo jakiegoś małolata w wieku góra licealnym. W Ericssonie wyjaśnili mi, że:

  • nie jestem pierwszym dzwoniącym w tej sprawie,
  • to oczywista lipa – nie ma nic za darmo,
  • Nokia też nic rozdaje – powód jak wyżej,
  • żadna Anna Swelund nie pracuje w Ericssonie, nie pracowała i jak będzie tak dalej szło to w przyszłości też na wszelki wypadek osoby o takim nazwisku nie zatrudnią. To ostatnie to oczywiście żart, co moja rozmówczyni wyraźnie zaznaczyła.

Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości przypomnę staropolską prawdę: za darmo to można dostać co najwyżej po mordzie w ciemnej ulicy.

Najciekawsze jest jednak to, że tego samego maila dostałem pół roku temu od prawnika z dużej międzynarodowej kancelarii (nazwę litościwie przemilczę) z firmowego konta – oczywiście nie znam człowieka i nie miałem nigdy żadnego kontaktu z tą firmą. Nie dość, że rozsyła śmieci ludziom których nie zna (złamał netykietę i chyba nawet jakiś paragraf) to jeszcze naraził na szwank dobre imię swojej firmy. Niby papuga a jednak ciężki frajer! :-)

Uwaga wirus!

 

PRZECZYTAJ UWAŻNIE…

Ktoś rozsyła mily wygaszacz ekranu- TH – superman.zip. Jeśli go rozpakujecie w swoim komputerze, to stracicie wszystko! Wasz twardy dysk zostanie zniszczony, a ten ktoś uzyska Wasze nazwisko i haslo (password) przez Internet. Nie rozpakowujcie w żadnym wypadku tego wygaszacza ekranu! O ile wiadomo, wirus został puszczony w obieg od wczoraj. Ta informacja zostala opublikowana wczoraj rano przez Microsoft. Wirus tworzy plik tekstowy w c: /windows/thaurus/jest/super/gosc.txt i tam przetrzymuje dane ktore nastepnie zostaja wyslane przez internet. Prosimy Was o rozpowszechnienie tej informacji do wszystkich. Waszych znajomych, ktorzy mają dostep do Internetu. Prosze skopiujcie i wyślijcie te informacje do kogokolwiek aby ten wirus mogł zostać zablokowany. Poinformujcie wszystkich ktorych macie na liście znajomych GG i innych przyjacioł

Pod wiadomością podpis z nazwą firmy sugerującą branżę informatyczną – albo jest to lipny podpis, albo polecam omijać tą firmę szerokim łukiem.

Ten mail to także lipa jakich mało. Dlaczego?

  1. Powyższa wiadomość zawiera błędy logiczne – najpierw jesteśmy informowani, że nasz dysk twardy trafi szlag, a potem, że nasze dane zostaną zapisane w jakimś pliku i wysłane nie wiadomo gdzie – jakim cudem można wysłać dane z nie działającego komputera?
  2. Na wirusy (ale w tym wypadku chodzi raczej o trojana) najlepszy jest program antywirusowy.
  3. Żeby się zabezpieczyć przed wysłaniem przez jakiś program jakichkolwiek danych należy zainstalować sobie firewalla (i blokować nim wszystko co nam się wydaje podejrzane).
  4. Plików niewiadomego pochodzenia nie należy otwierać z założenia, tak samo jak nie należy klikać w jakiekolwiek linki w mailach od nieznanych nadawców (dotyczy także linków rzekomo służących do wypisania się z listy adresatów – taki link służy jedynie do potwierdzenia faktu, że nasz adres e-mail jest prawidłowy).
  5. I chyba najważniejsze: gdybyśmy mieli się ostrzegać przed każdym trojanem i wirusem to musielibyśmy wysyłać co najmniej po kilkadziesiąt maili dziennie.

Kiedyś krążył też e-mail ostrzegający przed innym groźnym wirusem i podający instrukcję jego usunięcia. W skrócie: sprowadzało się do tego, że odbiorca maila postępując zgodnie ze wskazówkami miał skasować plik z rzekomym wirusem. Zazwyczaj chodziło o jeden ze składników systemu operacyjnego. Kończyło się to tym, że komputer przestawał działać. Czyli wirusem był w zasadzie sam e-mail (pomimo, że nie zawierał żadnego złośliwego kodu).

Wygaszasz ekranu

Polecam też nie instalowanie żadnych wygaszaczy ekranu, tematów pulpitu, gier ani innych tego typu gadżetów jeśli nie jesteście w 200% pewni źródła pochodzenia tego oprogramowania. I nie szkodzi, że przysłał Wam to Wasz serdeczny kolega/koleżanka… W najlepszym wypadku będzie to wirus lub trojan, w nieco gorszym może być to dialer (a potem ludzie zachodzą w głowę “kiedy to ja dzwoniłem na 0700…?”)

Wyślij – wygrasz milion, nie wyślesz – spotka Cię nieszczęście

Zapewniam Was też, że jeśli nie prześlecie dalej jakiegoś łańcuszka to z całą pewnością nie spotka Was żadne nieszczęście. Uwierzcie też, że jeśli jednak prześlecie to Wasz życie, owszem, może się zmienić, ale na pewno nie wygracie z tego powodu w Totka i nie spotkacie żadnej super lali – po prostu kilku Waszych znajomych będzie chciało Wam zrobić krzywdę albo będą Was mieli za frajerów. To Ty jesteś kowalem własnego losu a nie anonimowy autor jakiegoś durnego e-maila.

Uratuj psa przed uśpieniem

 

Może ktoś z was może pomóc?

Czesc, info u Magdy, tel. poniżej.
jest 7 goldenkow do oddania albo do… uspienia…moze chcesz, lub znasz
kogoś kto by chciał, wtedy moglibyśmy jakoś zorganizować, żeby do was
dotarł. napisz szybko czy tak. i czy jeszcze ktoś. czekam i psiaki tez….

Pozdr
Magda
604xxxxxx

Takiemu mailowi często towarzyszy zdjęcie lub nawet cały zestaw. Zanim wysłałem, zadzwoniłem dowiedzieć się co i jak. Wykręcam numer. Po serii sygnałów odzywa się głos w słuchawce: „Hodowla, słucham?” [cholera, coś tu nie gra… no dobra, może jakiś psiarz-miłośnik znalazł jakieś biedne szczeniaki, albo co…]. Z dalszej rozmowy wynikło, że:

  • żadnym szczeniakom nie grozi uśpienie ani utopienie,
  • szczeniaki są owszem do wzięcia, ale za ciężką kasę bo to rodowodowe, rasowe psy.

Powiedziałem do słuchawki parę cierpkich słów, które nie nadają się do przytoczenia tutaj i rozłączyłem się…

Więcej przykładów wraz z komentarzami znajdziecie tu: http://atrapa.net/chains/index.html. Polecam też zajrzeć na te strony: http://netykieta.prv.pl/, http://forum.cdrinfo.pl/showthread.php?t=14488 – są to próby nieformalnego usystematyzowania netykiety.

Podsumowanie – garść porad na koniec

  1. To że ktoś napisał, że jutro jest koniec świata nie oznacza, że trzeba już urządzać Ostateczną Balangę – najpierw trzeba sprawdzić źródło informacji. Zazwyczaj wystarczy zadzwonić.
  2. Kiedy wysyłacie maila do większej liczby odbiorców, wpisujcie ich adresy w polu “Ukryta kopia” zwane też “BCC”.
  3. Plików niewiadomego pochodzenia nie należy otwierać z założenia, tak samo jak nie należy klikać w jakiekolwiek linki w mailach od nieznanych nadawców (dotyczy także linków rzekomo służących do wypisania się z listy adresatów – taki link służy jedynie do potwierdzenia faktu, że nasz adres e-mail jest prawidłowy).
  4. Przy forwardowaniu maila należy zawsze kasować adresy e-mail z treści wiadomości.
  5. Przed sforwardowaniem maila warto się zastanowić czy wiadomość, którą wysyłamy jest wartościowa dla odbiorców.
  6. Głowa nie służy tylko do noszenia czapki – między uszami znajduje się mózg i naprawdę warto z niego robić użytek.
  7. Ochronę przed wirusami, trojanami i innymi złośliwymi programami zapewnić mogą tylko programy antywirusowe, firewalle (zwane też zaporami ogniowymi) oraz zdrowy rozsądek. Na pewno nie ochroni nas ani nikogo forwardowanie maili z ostrzeżeniem o 1 wirusie. Dziennie powstają ich dziesiątki a może nawet setki – producenci oprogramowania antywirusowego nadążają za tym, zaś my, zwykli użytkownicy nie – dlatego nie będziemy przecież wysyłać dziennie kilkudziesięciu maili z ostrzeżeniami.
  8. To Ty jesteś kowalem własnego losu a nie anonimowy autor jakiegoś durnego e-maila.

No i to by było chyba tyle w tej kwestii. W przypadku pytań – zapraszam do zadawania ich poniżej w komentarzach.